Nowoczesny zakład generuje dane w tempie, którego żadna chmura nie obsłuży sensownie: czujniki drgań, kamery wizyjne, logi SCADA, rejestry CMMS, raporty zmianowe. Przesyłanie tego na zewnątrz jest wolne, drogie — i w większości zakładów po prostu zabronione, bo sieć produkcyjna (OT) jest fizycznie odseparowana od internetu.
Do tego dochodzi druga bariera: parametry procesów, receptury, wydajność linii i historia awarii to tajemnica technologiczna przedsiębiorstwa. Wysyłanie jej do zewnętrznego API — czyli de facto na serwery podmiotu, który obsługuje także konkurencję — nie przechodzi ani przez dział bezpieczeństwa, ani przez zdrowy rozsądek.
Efekt: branża, która najwięcej zyskałaby na AI (powtarzalne procesy, ogromna dokumentacja, mierzalne koszty przestojów), korzysta z niego najrzadziej. Nie z powodu braku potrzeb — z powodu architektury, w której AI „musi być w chmurze". Nie musi.